Kiedy bać się toksoplazmozy?

13

opublikował admin w kategorii KOT w MEDYCYNIE dnia 24-06-2009

Tagi: ,

Kiedy bać się toksoplazmozy ?

Łączenie kota z toksoplazmozą jest dość powszechne. Połowa potencjalnych nabywców rezygnuje z kota tylko z tego powodu.
Tymczasem kot, jako zwierzę, istota żywa, sam nie zaraża człowieka. Natomiast ma istotne znaczenie dla samego pasożyta Toxoplasma gondii, który obrał sobie kota za cel do rozmnażania, przy pomocy którego rozprzestrzenia się w środowisku na całym świecie.
Hodowcy kotów rasowych poprosili mnie, aby w popularnej formie wyjaśnić ten dość skomplikowany problem z kotem w tle.
Zgodziłam się bez wahania.
Trudno mi wymazać z pamięci dwa zdarzenia, które charakteryzują powszechne odczucie, że kot – to toksoplazmoza. Młoda para nabyła u mnie kocurka Rosyjskiego niebieskiego, z rodowodem po championach, zaszczepionego na rok i w pełni zdrowia. Po dwóch dniach otrzymałam telefon z informacją, że małżonkowie byli zmuszeni kota uśpić, ponieważ okazało się, że żona jest w ciąży. Tak, jak w opisanym dramacie padł ofiarą niewiedzy kociak, tak w drugim przypadku bohaterem zdarzenia byłam ja sama. Znalazłam się u specjalisty i kiedy okazało się, że mam koty, badanie w kierunku toksoplazmozy było ze wskazań lekarskich. Nie pomogły wyjaśnienia, które w zasadzie powinny zwolnić mnie od tych badań. Wiele lat temu leżałam w szpitalu z powodu wystąpienia u mnie klinicznej postaci toksoplazmozy, nabytej od ptaków. Mam ustabilizowany poziom przeciwciał do końca życia, które chronią mnie przed powtórnym zarażeniem. Przy okazji wyszło na jaw, że o seks posądzam pierwotniaki, co w przypadku toksoplazmozy kota akurat jest prawdą. Postanowiłam tę prawdę opisać.
Nie będę przedstawiać toksoplazmozy w kategorii mitu. Bagatelizowanie tej choroby może kogoś kosztować tragedię rodzinną, posiadanie niepełnosprawnego dziecka z uszkodzonym mózgiem lub nabycie choroby, jednej z najtrudniejszych do klinicznego zdiagnozowania tak u ludzi, jak i u zwierząt.
Kliniczne postacie toksoplazmozy podlegają ustawowemu zgłoszeniu, a wrodzone u dzieci – rejestracji. Toksoplazmoza znajduje się w spisie chorób zawodowych lekarzy weterynarii, którzy są najbardziej ze wszystkich zawodów narażeni na zarażenie.
W corocznych raportach Europejskiego Urzędu do spraw Bezpieczeństwa Żywności uwzględniona jest m.in. toksoplazmoza. Postać nabyta tej choroby, w przeciwieństwie do wrodzonej jest łatwa do wyleczenia. Natomiast nie leczona, przy zaatakowaniu mózgu może zakończyć się zgonem.
Nie mam też w planie pogłębiać lęku u tych, którzy boją się panicznie toksoplazmozy, mając wiedzę niepełną, najczęściej ukierunkowaną wyłącznie na kota.
Kiedy w restauracji w Kairze, między stolikami łaziło pięć rudych kotów, tylko polska grupa biesiadników podniosła alarm – „Co to, u nich nie ma SANEPIDU?” W końcu ktoś wykrzyknął: toksoplazmoza! – na co przyłapany kelner odpowiedział – „yes, yes”, co oczywiście nikogo nie usatysfakcjonowało. Na drugi dzień koty siedziały na murku przed restauracją, jak łatwo się domyśleć, do czasu wyjazdu Polaków.
Pierwotniak wywołujący chorobę – Toksoplasma gondii – został opisany w roku 1908. Mimo szerokiego rozpowszechnienia na całym świecie, nie udało się jak dotąd, opracować skutecznej eliminacji go ze środowiska. Szczepionka o nazwie Ovilis Toxovax, która mogłaby przynajmniej częściowo rozwiązać problem, jest na razie produkowana wyłącznie dla owiec.
Toksoplasma gondii atakuje niemal wszystkie kręgowce. Chorują zwierzęta gospodarskie i domowe, dzikie, gryzonie, ptaki i człowiek. Kiedy skażone zostały wody oceanu zaraziły się także ryby i morskie ssaki. U człowieka istnieją najrozmaitsze podziały kliniczne choroby: postać nabyta, wrodzona, węzłowa, oczna, przewlekła, ostra, itp.. Rozpracowany jest też dokładnie skomplikowany sposób rozmnażania się pasożyta i rozprzestrzeniania się form inwazyjnych w środowisku. Aby zrozumieć istotę zagrożenia musi się podać chociaż w przybliżeniu niektóre dane z biologii tego pasożyta.
Rozmnażanie się toksoplazmy jest wyjątkowo skomplikowane. Pomijając już opis poszczególnych przeobrażeń w etapach rozwoju pierwotniaka, trzeba przynajmniej przedstawić dwa sposoby mnożenia się w organizmach atakowanych zwierząt: pierwszy przez podział na dwa osobniki potomne – jest to tzw. rozmnażanie bezpłciowe. Taki proces mnożenia się jest u wszystkich zwierząt i ludzi. Po zjedzeniu sporulującej oocysty, czyli inwazyjnej formy pasożyta, uwalniają się w jelitach sporozoity, penetrują przez jelito do układu krwionośnego i z krwią, a także z limfą przedostają się do licznych tkanek. Tam dochodzi do szybkich podziałów, czego efektem, po osiemnastu dniach od zarażenia jest wytwarzanie się postaci przetrwalnikowych – cyst. Lokalizują się one najczęściej w mięśniach, sercu, mózgu, oczach, płucach, węzłach chłonnych, żeńskim układzie rozrodczym i wielu innych miejscach. Cysty te mają zdolność przetrwania w organizmie przez wiele lat, po czym ulegają zwapnieniu. Nie można ich wyleczyć, ani usunąć z organizmu. Stymulują one układ odpornościowy do wytwarzania przeciwciał, które chronią zarażonych ludzi i zwierzęta praktycznie do końca życia przed ponowną inwazją. Cysty te przeważnie są przyczyną zakażenia utajonego, lecz przy niewydolnym układzie odpornościowym mogą być powodem wystąpienia klinicznej postaci choroby. Dlatego wszystkie źródła podają, że główną przyczyną zarażenia się ludzi jest spożywanie surowego mięsa z cystami. Dotyczy to także posiłków niedogotowanych, niedosmażonych i co najważniejsze, pozbawionych przed przyrządzaniem tzw.głębokiego mrożenia. Cysty bowiem giną w temperaturze powyżej 66ºC i poniżej –20ºC, o ile proces mrożenia trwa przynajmniej 2 dni. Przy obecnej technologii produkcji i składowania mięsa takie mrożenie powinno być powszechnie stosowane. Przyjmuje się, że 90% zarażeń nabytej formy u ludzi pochodzi z mięsa, a tylko 10% z innych źródeł, czego nie można odnieść do zwierząt, np. roślinożernych.
Dopóki znana była tylko jedna forma rozmnażania się toksoplazm przez podział u tzw. żywicieli pośrednich, nikt się kota nie czepiał. Spożywanie mięsa kota na surowo, jeśli nawet było udziałem człowieka (głód, wojny), nie ma obecnie znaczenia w naszych kręgach kulturowych. Dopiero odkrycie w drugiej połowie XX wieku, że w cyklu rozwojowym toksoplazmy istnieje jeszcze druga forma, cykl rozmnażania płciowego, który występuje wyłącznie u kotowatych, pozwoliło uznać kota za żywiciela ostatecznego i głównego sprawcę zarażenia środowiska.
Kot zaraża się przez polowanie na opanowane przez toksoplazmy drobne gryzonie i ptaki. Oprócz rozwoju pierwotniaków jak u żywicieli pośrednich, w jelicie cienkim kota dochodzi do płciowej formy rozmnażania się pasożyta, kiedy dwie gamety łączą się w zygotę. Następuje gwałtowne i bardzo intensywne namnażanie się pierwotniaków, które w formie oocyst wydalane są z kałem. Cały ten cykl namnażania i wydalania oocyst trwa około trzech tygodni. Oocysty wydalone z kałem są nieinwazyjne. Nie można się nimi zarazić bezpośrednio po wydaleniu kału. Zarażony kot już po 10. – 14. dniach uruchamia swój układ odpornościowy i rozpoczyna walkę z toksoplazmozą. Pasożyty chcąc przeżyć muszą się spieszyć. Z punktu widzenia epidemiologicznego nie zdążą, gubi ich ten długi i skomplikowany rozwój. Muszą go dokończyć w środowisku zewnętrznym. Wydalona oocysta, aby przeobrazić się w formę imwazyjną, zdolną do zarażenia, potrzebuje w zależności od warunków środowiskowych 3 – 10 dni, średnio około tygodnia. Aby tego dokonać w ciągu trzech dni, potrzebna jest wilgotna ziemia, temperatura otoczenia 20ºC i dostęp tlenu. Lepsze są warunki w ogrodzie niż w kuwecie. Szczególnie narażone na zanieczyszczenie są działki i ogródki, po których wałęsają się bezdomne koty, korzystające z możliwości polowań na gryzonie i ptaki. Oocysty w środowisku zewnętrznym odbijają sobie wielokrotnie ucieczkę przed przeciwciałami i są zdolne do inwazji przez wiele miesięcy, nawet do dwóch lat. I dopiero w środowisku zewnętrznym, po wydaleniu kału i przeobrażeniu się oocyst w formy inwazyjne, można zarazić się od kału kota. Dlatego tak uparcie wszyscy doradzają codzienne sprzątanie kuwety, najlepiej w rękawiczkach. Jednak w kuwecie wypełnionej pochłaniaczami wilgoci nie ma najlepszych warunków dla przetrwania pasożyta. Najlepszym środkiem do odkażania jest wrzątek. Pasożyty te w żadnej postaci nie przeżywają temperatury 66ºC.
Do bezpośredniego zarażenia kot – człowiek może dojść w następujących sytuacjach:
– sekcja kotów padłych uprzednio zarażonych lub zabiegi położnicze i chirurgiczne wykonywane bez odpowiedniego zabezpieczenia;
– zdejmowanie ze zwierząt zarażonych skóry lub wstępne prace garbarskie wykonywane bez rękawiczek (kontakt z mięsem kota).
Kto najbardziej narażony jest na zarażenie pierwotniakiem Toxoplasma gondii?
1. Kobiety w ciąży, które nigdy przedtem nie zetknęły się z toksoplazmą i nie mają ochronnych przeciwciał. Jeśli w trakcie trwania ciąży zetkną się z materiałem zanieczyszczonym Toxoplasma gondii łatwo dochodzi do zarażenia. W pierwszym trymestrze ciąży może nastąpić poronienie, w dalszych uszkodzenie płodu. Po zarażeniu pojawiają się przeciwciała i następuje ich stały wzrost (IgA, IgE, IgG, IgM), co wykorzystuje się w diagnostyce tej choroby.
Okoliczności sprzyjające zarażeniu:
– spożycie mięsa surowego z cystami, niedogotowanego lub niedopieczonego;
– obróbka mięsa niewiadomego pochodzenia (bez głębokiego mrożenia);
– spożywanie nieumytych roślin, rosnących na terenach, w których może być zagrzebany kał kota w okresie choroby i wydalania oocyst;
– czynności ogrodnicze wykonywane bez rękawiczek, na terenach, gdzie mogą znajdować się polujące koty;
– dotykanie bez rękawiczek kału kota, który jest w okresie wydalania oocyt; kał musi przeleżeć w kuwecie co najmniej trzy dni.

2. Lekarze weterynarii mający styczność z chorobami i zwłokami zwierząt.
3. Osoby o obniżonej odporności, chorujące na AIDS, zakażone wirusem HIV, po przeszczepach, leczone lekami immunosupresyjnymi.
Nie można zarazić się od kota, który pochodzi z hodowli bezwybiegowej lub kota, który stale przebywa w domu, jeśli zwierzęta te dostają gotową karmę. Kot pochodzący z hodowli prawdopodobnie nie posiada przeciwciał i może być wrażliwy na zarażenie po zetknięciu się z pasożytami (polowanie na myszy i ptaki). Nie jest jasny stan zagrożenia toksoplazmozą kotów znalezionych na działce, urodzonych w piwnicy, adaptowanych ze schronisk, bezdomnych, czyli rozmaitych dachowców, które znajdują dom w mieszkaniach ludzi. Można tylko teoretycznie przypuszczać, na podstawie wcześniej przeprowadzonych badań, że 50 – 74% tych kotów ma przeciwciała. Dotyczy to również kotów wiejskich. Koty z przeciwciałami zetknęły się z pasożytami i trzytygodniowy okres wydalania oocyst mogą mieć za sobą. Koty bez przeciwciał mogą być dalej wrażliwe.
Trudno jest ocenić kiedy koty są w okresie choroby i wydalania oocyst. Jeśli mają biegunkę istnieje możliwość zbadania kału i znalezienia oocyst. Takie badanie można wykonać tylko w lecznicy. Najpewniejszą formą zdiagnozowania toksoplazmozy u ludzi i zwierząt są badania serologiczne (ELISA), które przy wyniku pozytywnym trzeba wykonywać kilkakrotnie. Znalezienie pasożyta jest możliwe metodą PCR, co wykorzystuje się przeważnie u ludzi w przypadkach okulistycznych i neurologicznych.
Rozpoznanie choroby w postaci klinicznej sprawia olbrzymią trudność tak lekarzom medycyny, jak i weterynarii. Dlatego większość przypadków klinicznych nie jest w ogóle rozpoznawana. Nie ma ani jednego objawu typowego dla tej choroby, który mógłby nasuwać jej podejrzenie.
Starsze koty nie wykazują żadnych objawów chorobowych, a u młodych występuje mierna biegunka, stany podgorączkowe, anemia, obrzęk podszczękowych węzłów chłonnych, żółtaczka, objawy ze strony ośrodkowego układu nerwowego, co przeważnie nasuwa podejrzenie FIP. Jedynie u ciężarnych kotek, przy zarażeniu, występuje poronienie, rodzenie martwych płodów lub śmierć urodzonych kociąt w ciągu pierwszych godzin życia, rzadziej dni. Kocięta z wrodzoną toksoplazmozą nie mają szans na przeżycie.
U człowieka każdy objaw niejasny, manifestujący się obrzękiem węzłów chłonnych, zapaleniem siatkówki, bliznami na siatkówce oka, stanami podgorączkowymi, anemią, bólami mięśni i co najważniejsze poronieniem lub trudnymi do diagnozy objawami ze strony ośrodkowego układu nerwowego, powinien podlegać wykluczeniu toksoplazmozy.

prof. Wanda Borzemska
Hodowla Kotów Rosyjskich Niebieskich „Minora”

komentarz (13)

Dzień dobry, bardzo dziękuję za ten artykuł. Mamy 10-miesięcznego, rasowego kota (norweski leśny), który wychodzi na dwór (do ogrodu) na smyczy i zawsze jest pod kontrolą. Kot dostaje do jedzenia wyłącznie suchą karmę. Dziś jednak kot w krzakach lawendy upolował mysz – zanim dobiegłam, zjadł ją w całości, zostawiając jedynie głowę i jelita… Ponieważ staramy się właśnie z mężem o dziecko, jestem zmartwiona, że nasz kot właśnie mógł się zarazić toksoplazmozą. Czy jest to możliwe po jednokrotnym zjedzeniu myszy? Czy jeśli zawiozłabym go teraz do weterynarza na odrobaczanie, czy jest szansa, że toksoplazmozę uda się wytępić? I czy jeśli nie będę sprzątać kuwety (sprząta ją mąż), nie zarażę się toksoplazmozą? Dodam, że robiłam badania na toksoplazmozę i nie mam przeciwciał, niestety. Będę wdzięczna za odpowiedź. Nina

istnieje prawdopodobieństwo, że kot się zaraził, ale również jeżeli ma pecha to może się zarazić skubiąc trawę w ogródku. Preparaty na odrobaczenie nie niszczą tego pasożyta. Jeżeli kuweta będzie sprzątana regularnie, to nawet jeśli zwierzę jest chore, to i tak forma przetrwalnikowa nie dostanie się przez naszą skórę. W celu wyeliminowania kontaktu z odchodami zalecić można sprzątanie kuwety w gumowych rękawiczkach jednorazowych, które po sprzątaniu trafią do kosza. Co jakiś czas wypada też zdezynfekować kuwetę. Jeżeli nie chcemy stosować środków chemicznych, to wystarczy zalać pustą kuwetę, na 10 minut, wodą o temperaturze ok. 80 stopni Celsjusza. Zarówno środki chemiczne jak i gorąca woda mogą spowodować odbarwienie lub odkształcenie kuwety. Niestety jest dużo prostszych sposobów zarażenia się toksoplazmozą niż przez obcowanie z chorym kotem.

[…] Przydatne linki i adresy dla czerwcowych mam :) O toksoplazmozie: • Kiedy bać się toksoplazmozy? • Antynieruchomości czyli koty rasowe […]

Fantastyczny artykuł dziekuję bardzo!

Jestem przerażona decyzja ludzi o uspieniu kota! Jak sie decyduje ktoś na zwierzaki to nie można sobie tak zwyczajnie podejmować takiej decyzji z powodu BRAKU WIEDZY. Poza tym artykuł bardzo ciekawy

mój weterynarz, do którego mam duże zaufanie na moją proźbę sprawdził to trzy razy – kot nawet po zarażeniu się toksoplazmozą przechodzi ją i jest zdolny do infekowania tylko 7 DNI, koci mocz nie zaraża, koci kał -dopiero po 6 godzinach od zrobienia (tyle czasu rozwijają się w nim te bakterie), ponad to ślina kota i łzy,
po 7 dniach kot z przebytą toksoplazmozą nie może nas zarazić

czy koci mocz zaraza toksoplazmozą?

Dziękuję, dziękuję za ten artykuł!!
Będę mogła prostować bzdury, jakimi się karmi studentów pedagogiki odnośnie zagrożenia toxoplazmozą.

Witam. Dziękuję za ten artykuł. Mieszkam w domu zmotem, kot ma 14 lat i nigdy nie wychodził na zewnątrz. Jestem w 6 miesiącu ciaży. Wydaje mi się, że kot ostatnio oddał mocz na artykuły spozywcze. Mogło djść do spożycia przeze mnie tch produktów. Jestem lekko przerazona, choć maż uspokaja mnie że nie ma opcji zarażenia bo nie ma czym. Czy ma racje?

Witam jak to czytam chce mi się śmiać urodziłem się z ta paskudną chorobą za leczali mi ją aż do 13 roku życia chcecie wiedzieć jakie są skutki choroby to wam napisze uszkodzenie wzroku uszkodzenie słuchu uszkodzenie centralnego układu nerwowego to mnie pominęło ale ślepota i utrata słuchu uszkodzenie układu odpornościowego przy leczeniu przez wiele lat uszkodzili mi wątrobe nerki pokazał się kwas moczowy który niszczy mi stawy do tego bardo silne bóle głowy mięśni a lekarze to olewają pozdrawiam wszystkich zdrowych

a zapomniałem po pewnym czasie doprowadza do depresji bo człowiek naokrągło się źle czuje a podstawowe wyniki są ok

Bardzo dobrze, że pojawił się ten artykuł. Jestem właścicielką kota od kilku lat, który zadbany i odrobaczony jest zawsze w mieszkaniu jak maskotka. Zawsze mnie irytuje kiedy ktoś komentuje jego obecność słowem toksoplazmoza. Tym bardziej, ze kot nigdy nie zbliża się do gości sam, chyba nie czuje takiej potrzeby. Może niektórych ten artykuł oświeci, chociaż i tak sądzę, że większość ludzi jest odporna na wiedzę i woli wierzyć w swoje domysły.

Dlatego Sylek, powinno się regularnie wykonywać badania na toksoplazmozę, aby w razie czego podjąć leczenie, które zapobiegnie infekcji płodu. Twoja mama się nie badała, ale też i X lat temu nikt o tym za bardzo nie słyszał, więc trudno było przewidywać. Teraz to rutynowe badanie w zasadzie. Ja jestem w ciązy. Badam się regularnie na tokso, cytomegalię i listerię. Mam kotkę rosyjską niebieską. Niewychodzącą. Przebadałam jej krew i nigdy nie przechodziła toksoplazmozy. Ulga trochę,bo nie musze po każdym kontakcie z nią czy z jej ogonem (uwielbia głaskanie po całym ogonie) lecieć i myć rąk. Nie boję się potrzeć oka, czy zjeść jabłko. Najlepiej zresztą kota sprawdzić pod kątem tokso. I mieć jasną sytuację. PLus właśnie, edukować się.

Ale własnie jedna rzecz jeszcze- pierwotniak nie przenika przez skórę….Pierwotniak może wniknąć przez USZKODZONĄ skórę, sluzówkę nosa lub spojówke oka. No i drogą pokarmową – 90 % zarażeń od spożycia źle przyrządzonego mięsa, 5-7 od warzyw ogródkowych i owoców rosnących przy ziemi i reszta od kota. Ja mam prawie 40 lat, stycznosć z kotami i to podwórkowymi miałam całe dziecinstwo, podwórkowa piaskowinica to była w zasadzie ich kuweta, jadłam niemyte warzywa i owoce i nigdy nie chorowałam. Chorują czesto ludzie,którzy jedza surowe mięcho.

napisz komentarz

CommentLuv badge